niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 12

*Andrea*
Szykowałam się na randkę z Reusem. Dakota po psiemu doradzała mi przy wyborze ciuchów. W końcu wybrałam jakiś zestaw. Uczesałam włosy w kłosa i lekko się pomalowałam. Efekt według mnie był zadowalający. Zeszłam do kuchni gdzie siedział tata, który zastanawiał się nad wyborem strojów na nowy sezon. Powiedziałam do niego:
- Tato może tak być?- tata podniósł wzrok i zakrztusił się sokiem który pił. Powiedziałam do niego:
- Aż tak źle?-
- Nie no co ty. Prawie cię nie poznałem. I nie wiedziałem, ze masz tatuaż na nadgarstku.-
- Oj tatuś jeszcze wiele rzeczy o mnie nie wiesz.-
- Aż się boję pytać.-
- Bardzo śmieszne. Mogę ci w czymś pomóc?-
- Nie trzeba myślę nad wyborem nowych strojów na najbliższy sezon.-

- To może daj zdjęcia na stronę Borussi i niech fani zadecydują jak stroje powinny wyglądać?-
- Andi jesteś genialna.-
- Oj tatuś nie przesadzaj. Dobra ja wychodzę bo się spóźnię.-
- Weź kurtkę ze sobą.- wzięłam moją ulubioną kurtkę i ruszyłam w stronę kina. W pewnym momencie usłyszałam jak coś za mną jedzie. Nie byłabym zdziwiona gdyby nie to, że kierowca ewidentnie mnie śledził. W pewnym momencie poczułam jak ktoś przykłada mi coś do ust. Próbowałam się uwolnić, ale to nic nie dało poczułam ciemność.


*Marco*
Stałem pod kinem i czekałem na Andi. Denerwowałem się jak przed pierwszą randką. Kupiłem Andi bukiet konwalii, wiedziałem, że to jej ulubione kwiaty. Andi spóźniała się już 15 min. postanowiłem do niej zadzwonić. Wybrałem numer i usłyszałem piosenkę, którą Andi ostatni mi czasy uwielbiała. Nie odbierała jednak usłyszałem tylko pocztę:
- Hej tu Andi nie mogę odebrać bo oglądam mecz BVB. Jak się skończy to oddzwonię. Zostaw wiadomość.- próbowałem jeszcze 5 razy, ale za każdym razem nie odbierała. Ruszyłem do jej domu, zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi i czekałem. Po kilkunastu sek otworzył mi trener. Powiedziałem mu co się stało, ale ten powiedział:
- Ale Andi wyszła z domu, bardzo się śpieszyła bo nie chciała się spóźnić. Bardzo się cieszyła na spotkanie z tobą. Radość biła na kilometr. A jak ją zobaczyłem to jej nie poznałem. Ale nie mam pojęcia czemu nie doszła na spotkanie. Zadzwonię do znajomych może ktoś ją widział.- ja zrobiłem to samo co trener. On zadzwonił do zarządu, a ja do zawodników, ale nikt jej nie widział. Po ok 30 min do domu trenera przyszedł Mats (najlepszy przyjaciel Andi zaraz obok mnie, chociaż czy chłopaka zakochanego po uszy można nazwać przyjacielem). Powiedziałem do niego:
- Widziałeś ją Mats.-
- Niestety nie, ale jak do was szedłem to znalazłem jej telefon. Był jakieś 200 m od domu.- wziąłem jej telefon do ręki. Ekran był pęknięty, a na tapecie o ironio...ja. Zdjęcie było podpisane "Oj mojej kochanej Lamie zimno? Jak Cię rozgrzać?" Uśmiechnąłem się na sam widok tej tapety. Wiedzieliśmy jedno: Andi została porwana, ale możemy zgłosić zaginięcie dopiero po dobie od zniknięcia. Cholernie się o nią bałem. Wróciłem do siebie i próbowałem zasnąć. Co było trudne ze względu na niepokój. 


*Jürgen*
Nie mogłem w to uwierzyć. Moja jedyna córeczka została porwana. Nie mogłem tej nocy zasnąć, strasznie się o nią bałem. Nie miałem pojęcia co się stało. Ktoś porwał ją ok 200m od domu. Jak to możliwe? Wstałem z łóżka i w komputerze znalazłem jakieś ładne zdjęcie Andi i napisałem ogłoszenie:
                                  Zaginęła!!!
 Dnia 25.05.2014 w godzinach wieczornych zaginęła Andrea Klopp. Lat 19. Jej telefon znaleziono 200 m od domu. Jeżeli ktokolwiek posiada informację związane z pobytem Andrei proszony jest o telefon pod podany numer. Za każdą pomoc będziemy wdzięczni. O pomoc proszą kochający ojciec, przyjaciele oraz chłopak. Telefon: 123-545-574.
 Wydrukowałem i przeczytałem czy wszystko jest. Wysłałem kopie wszystkim zawodnikom i członkom zarządu. Aby w razie jakiś uwag wprowadzili zmiany. Następnego dnia rano razem z Marco i Matsem rozwiesiliśmy ogłoszenia w całym mieście. Oraz daliśmy komunikat na stronie Borussi. Byliśmy też w miejscowej telewizji z prośbą o nadanie komunikatu o zaginięciu. Miałem nadzieję, że moja córeczka odnajdzie się cała i zdrowa. 

*Andrea*
Obudziłam się przywiązana do krzesła. Pomyślałam sobie, że pewnie jakieś psyhofanki Marco mnie porwały, lecz moje nadzieje zostały po krótkiej chwili rozwiane. Drzwi do pokoju w którym przebywałam otworzyły się i ujrzałam w nich osobę, która w ostatnich dniach bardzo mi podpadła, ale nie sądziłam, że ów człowiek będzie zdolny do czegoś takiego. Mianowicie w drzwiach zobaczyłam...ERIKA DURMA. Myślałam, że padnę na miejscu. Erik podszedł do mnie i powiedział:
- Witaj Andi, jak się spało? Witam w moich skromnych progach. Może to nie jest willa w Dortmundzie, ale mnie nikt nie odwiedza, więc nikt się nie dowie, że tu jesteś. Tatuś i twój zakochano-zakichany chłoptaś postawili na nogi cały Dortmund. Na szczęście ja nie jestem w kręgu podejrzanych bo "pomagam" im cię szukać. A teraz troszeczkę się zabawimy. Co ty na to?- ja jeszcze odurzona tym co mi dał powiedziałam ledwo:
- Erik proszę zostaw mnie. Wypuść mnie. Ja nie chcę odpuść.-
- Ciebie mam sobie odpuścić? W życiu teraz jesteś tylko moja i nikogo więcej.- rzucił mnie na łóżko i zaczął się do mnie dobierać. Próbowałam się bronić, ale byłam zbyt odurzona aby móc cokolwiek zrobić, a Erikowi sprawiało wielką przyjemność znęcanie się nade mną. I zrobił to. Nie zważając na moja protesty. Jego potrzeby musiały być zaspokojone. Nie obchodziło go, że swoim zachowaniem krzywdzi drugiego człowieka. Był zimnym draniem, teraz to do mnie dotarło. Chciałam jak najszybciej stąd uciec i znaleźć schronienie w ramionach taty lub Marco. Chociaż po tym co zrobił mi Durm czułam wstręt do mężczyzn i samej siebie. Lecz wiedziałam jedno. Marco nigdy by mnie nie skrzywdził, on mnie kochał. Po "wszystkim" leżałam skulona na łóżku i płakałam z bólu i zniszczenia psychicznego. Erik kucał z boku łóżka i mówił coś do mnie. Ja już nie miałam siły nawet go od siebie odepchnąć. Mówił do mnie:
- Gdybyś się nie rzucała na wszystkie strony to teraz być nie płakała.- splunęłam mu w twarz i powiedziałam do niego:
- Jesteś nikim. Jesteś zwykłym gnojem i skurwysynem.-
- Nie mów tak do mnie bo mnie denerwujesz, a nie chcesz bym się zdenerwował, bo ty na tym ucierpisz.-
- Bardziej niż teraz nie mogę cierpieć.-
- Uwierz mi, że możesz. Jeśli nie wierzysz to ci to udowodnię.- i zrobił to po raz kolejny. Chciałam zapaść się pod ziemię ze wstydu. Chciałam się bronić, ale najnormalniej w świecie nie miałam siły. Gdy Durm zakończył dręczenie mnie zamknął drzwi na klucz i wyszedł. Zostałam sama bez jedzenia ani wody. Chciałam się zabić, ale po głębszym zastanowieniu doszłam do wniosku, że bardzo skrzywdziłabym Marco i tatę. Zasnęłam marząc o tym, ze w końcu stąd wyjdę i znajdę szczęście. 

8 komentarzy:

  1. * Osobom o "słabych " uszach nie radzę czytać tego komentarza *
    Zajebałabym na miejscu tego Durma ! Skończony kretyn ! Jak można tak postąpić z dziewczyną !?
    Nie wyobrażam sobie co on teraz jej zrobi i czy Marco ją znajdzie czy Andrea sama ucieknie. Jednak do obu tez nasuwa się pytanie : jak ?
    Chcę kolejny rozdział !
    http://miloscwdortmundzie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczona rozwinięciem akcji? Dzięki za koma. Pozdrawiam i lecę do ciebie.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Kolejny dodam jutro. Dzięki za koma i zapraszam na resztę blogów.

      Usuń
  3. Zaskoczyła mnie trochę tym rozdziałem !! Mam nadzieję, że Marco lub Jürgen ją szybko znajdą i uwolnią od tego bydlaka!! A i Marco może trochę pokazać Erikowi co się dzieje z mężczyznami jego pokroju.
    Dodaj jak najszybciej następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie wezmę twoją radę pod uwagę. Jak zawsze dzięki za koma.

      Usuń
  4. Jestem przerażona !!! I tak mi jej żal.
    Nie dodam nic więcej. Smutno mi i już :(
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na rozdział nr 8 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wpadam. Zdradzę jedno. Andrea nie wyjdzie z tego z WIĘKSZYMI uszkodzeniami.

      Usuń